










„… jesteś lekiem na całe zło…”- kiedyś był to alkohol.
Gdy zbliżała się godzina picia stawałem się pobudzony, radosny i przymilałem się do żony. Ona wiedziała. Wiedziała , że zbliża się moje picie. Moje podniecenie przed „rybami”, przed imprezą, przed jej wyjściem lub moim , gdzieś, gdzie mogłem być sam. Wszystko robiłem dla pozorów. Nawet jak żona rodziła synów, to szedłem do niej do ,szpitala z myślą, że zaraz wyjdę i będę się mógł swobodnie napić.
Bo przecież każdy pretekst jest dobry.
Liczyły się tylko moje radości, moje imprezy, moje EGO. Uczucia? Uczucia były na dnie butelki. Czasem pojawiały się przebłyski mojego prawdziwego „JA”. Jak wiosenne burze. Lecz drugie „JA” pchało mnie i brnęło ze mną przez smutek i pustkę, radość i zwątpienie, złość i lęk. Taranowało moje uczucia jak czołg nie pozwalając mi otworzyć oczu na to, co dzieje się wokół mnie, we mnie, w rodzinie… Nie dopuszczało żebym się przebudził i zobaczył prawdziwy świat, który czułem, że przelatuje gdzieś obok mnie.
Nawet nie pamiętam kiedy się cieszyłem ostatni raz, tak po prostu , jak dziecko: szczerze, otwarcie ,bez podtekstów, bez niego(alkoholu)… Chyba dopiero tu…(w Ośrodku)
Zawsze, wcześniej czy później demon wkraczał w moje uczucia, jakby karmił się moimi emocjami. Czasem dawał mi spokój. Zazwyczaj wtedy, gdy już nic nie czułem, gdy byłem odrętwiały i wygodnie obojętny za wzrokiem utkwionym gdzieś tam, gdzie nie ma już nic.
Przez 20 lat błądziłem w letargu, szukałem wyjścia we mgle, wracałem wciąż w to samo miejsce. Bezskutecznie. Mgła coraz bardziej gęstniała, a ja czułem ,że coraz bardziej się oddalam…
Lecz to nie był koniec. Czy musiałem tak daleko odejść, żeby móc wrócić?
…Po 20 latach, ja Ślepiec, przerwałem tę koszmarną wędrówkę i stanąłem przed otwartymi drzwiami, niespodziewanie… te drzwi otworzyła Renia (żona)…czekała na mnie przez cały ten czas.
***
…to nic kochanie, tak widocznie miało być, teraz jestem silniejszy, a Twoja miłość uratowała mi życie. Byłem jakby po drugiej stronie lustra, lecz Ty nie pozwoliłaś bym tam pozostał.
…to nic kochanie, teraz świat będzie piękniejszy, bo Twoja wiara we mnie zburzyła wszystkie mury. Dziękuję Ci za to, za drugie życie.
…to nic kochanie, teraz jestem silniejszy. Teraz zaczynam wszystko od nowa, od dzisiaj, od zaraz!